« Home | Rzeka Styczniowa » | Cisza, ja i czas » | [Jericoacoara, Brazylia] Odpuszczam sobie Manaus,... » | Brasília » | Z Porto Alegre do Brasílii » | Wokół Brazylii » | Chimarrão » | Ryż i fasola, czyli ziemniaki » | Dziś odmówiono mi sprzedaży piwa w sklepie, gdyż..... » | Rzuć robotę, wyjedź gdzieś daleko »

Zachciało mi się spaceru

Copacabana jest oświetlona, wszędzie policja, ale to i tak nie pomogło.

Zachciało mi się zrobić wieczorne zdjęcia na plaży. Niestety oddaliłem się trochę od innych spacerujących. Pojawiło się trzech typków, jeden z nich miał nóż kuchenny. Chwycił mnie za rękę, zaczął sprawdzać kieszenie. Drugi w tym czasie przeszukał mi plecak. Dobrze wiedzieli, czego szukali. Nie wzięli żadnych rzeczy o małej wartości. Buty czy woda ich nie interesowała. Z portfela wyciągnęli tylko jakieś drobne, całą resztę zostawili (na szczęście nie straciłem żadnych dokumentów ani kart). Poszedł natomiast telefon z brazylijskim numerem, teraz został mi tylko polski. Poszedł sobie też aparat. Więcej zdjęć już nie będzie.

Najdziwniejsze, że nawet się nie zdenerwowałem. Przestraszyć też nie zdążyłem, tak szybko się wszystko stało. Wkurzyłem się tylko, że dałem się skroić jak jakiś głupi gringo. Straty nie są ogromne, chociaż żal sprzętu.

Etykiety:

Go There

Inne blogi & lacza