« Home | Wokół Brazylii » | Chimarrão » | Ryż i fasola, czyli ziemniaki » | Dziś odmówiono mi sprzedaży piwa w sklepie, gdyż..... » | Rzuć robotę, wyjedź gdzieś daleko » | Panorama na Rohacze » | Mam ścianę, to jest mój kawałek. » | Widoczki » | Pewność zwolnienia, czy obietnica podwyżki » | Tron Liczyrzepy 2009 Tron Liczyrzepy 2007 »

Z Porto Alegre do Brasílii

Nienajlepiej się zaczęło. Na początku nie zdążyłem na samolot.

Pobudka o 5, żeby ze wszystkim zdążyć. Śniadanie, o 6.25 byłem już na przystanku. Na dworzec dojechałem za pięć siódma. O siódmej był autobus, ale niestety już wszystkie miejsca zajęte. Jest co prawda następny o 8, ale inna firma i semi-direito, czyli zatrzymuje się w różnych miastach. OK, normalnie jedzie się cztery godziny, ten będzie jechać cztery i pół. Może jakoś zdążę…
Spóźnił się do Porto o co najmniej pół godziny. Czyli zamiast być na miejscu 3 godziny wcześniej, tak jak planowałem, bylem zaledwie godzinę. Dotarłem jakoś na lotnisko, pozostało do odlotu 20 min.
No dobra, kupiłem jakiś w miarę tani lot na następny dzień. Hotelik (dość obskurny) na jedną noc. Tak obskurny, ze rano nawet wody nie było.

Lot do Brasílii przez São Paulo był już bez większych niespodzianek. Przez moment myślałem wprawdzie, że znów przeklnę tą wyprawę, gdy czekając na lot usłyszałem zapowiedź z której zrozumiałem, że lot do São Paulo został odwołany. Cały tłum ruszył z powrotem do hali, więc ruszyłem z nim. Na szczęście nie był to mój lot, tylko wcześniejszy, z tej samej bramki ale inną linią.

Lądując w Rio de Janeiro w nocy, miasto wygląda jak rozrzucone bezładnie mnóstwo światełek. Z kolei Brasília, miasto zaplanowane i wybudowane od podstaw zaledwie 50 lat temu, ze swymi szerokimi, dwupasmowymi i oświetlonymi ulicami przypomina lądowanie na świecącej płytce drukowanej.

Nazewnictwo ulic w Brasílii nie ułatwia znalezienia właściwego adresu. Główne aleje mają kolejne numery zamiast nazw. Pomiędzy nimi znajdują się quadry (kwartały) i superquadry. Wybranie transportu publicznego zamiast taksówki jest co prawda o wiele tańsze, ale oznacza również ciągłe dopytywanie się o drogę w języku, którego się dobrze nie zna.

Etykiety:

Go There

Inne blogi & lacza