« Home | Z Porto Alegre do Brasílii » | Wokół Brazylii » | Chimarrão » | Ryż i fasola, czyli ziemniaki » | Dziś odmówiono mi sprzedaży piwa w sklepie, gdyż..... » | Rzuć robotę, wyjedź gdzieś daleko » | Panorama na Rohacze » | Mam ścianę, to jest mój kawałek. » | Widoczki » | Pewność zwolnienia, czy obietnica podwyżki »

Brasília

Brasilia została wybudowana od podstaw zaledwie 50 lat temu. Od razu planowano ją jako miejsce reprezentacyjne, w którym mieszkańcy (m.in. urzędnicy państwowi) powinni mieć wysoki standard życia. W takiej stolicy, planowano, będzie mieszkać co najmniej 500 000 ludzi. Aktualnie mieszka tu około 2 milionów.

Wreszcie zaczynam się orientować w organizacji ulic i adresów. Przez środek biegną dwie przecinające się arterie komunikacyjne. Wzdłuż jednej są dzielnice mieszkaniowe, druga oś (Oś Monumentalna – Eixo Monumental) mieści większość miejsc wartych odwiedzenia:

Biblioteka Narodowa

Muzeum Narodowe

Palacio Itamaraty

Kongres

Przestrzeń pomiędzy ulicami jest podzielona na kwartały. Te kwartały są ponumerowane. Budynki z kolei oznaczone są literami. W centrum, czyli tam gdzie krzyżują się główne arterie, znajdują się całe sektory przeznaczone na hotele (setor hoteleiro), inne są komercyjne, czyli chyba biura lub sklepy. Oddzielny sektor jest dla radia i TV w pobliżu wieży telewizyjnej (cała ma 200 m, na 70 m jest taras widokowy).
Czyli mój hotel, którego adres był podany w ten sposób: SHN Qd 02 Bl N należało odcyfrować jako: Setor Hoteleiro Norte (północny sektor hotelowy – ciągną się po dwóch stronach osi), kwadrat drugi, blok N. Ale gdyby tak napisali na stronie hotelu, to ominęłaby mnie przygoda z szukaniem właściwego adresu przez ponad godzinę. Aha, jeszcze błąd zrobili.

Przy takiej ilości mieszkańców i samochodów Brasilia nie jest jednak zakorkowana. Ulice są wielopasmowe, dwujezdniowe, skrzyżowania są bezkolizyjne, więc ruch odbywa się płynnie. Transport publiczny działa sprawnie, jest dużo autobusów. Z tego co się orientuję, jest nawet metro, ale nim nie jechałem. Za to mało jest przejść dla pieszych, więc trudno przedostać się na drugą stronę tych wielopasmowych ulic. Widziałem w wielu miejscach ludzi przemykających pomiędzy samochodami, sam zresztą też tak robiłem.

Przy okazji, obok muzeum narodowego jest wystawa fotografii z konkursu World Press Photo 2011. Czy styl polskich fotografów jest charakterystyczny? Nie wiem, co jest w nich typowego, ale od razu zwróciłem uwagę na te, które wykonali Polacy – nagrodzono dwóch, za zdjęcia z żałoby po 10 kwietnia, oraz z reportażu z wyścigów w Meksyku.

Etykiety:

Go There

Inne blogi & lacza