« Home | Rajd Sudety » | VII złaz PoZiMKowy » | How To: Live in Peru » | Po audycji w Planecie » | Troche sławy... » | SpringCo » | Poczta z Peru » | 2006 » | Wyżej niż kondory » | Buraki za kierownicą »

Wspomnienia z Peru - szok kulturowy

Chcę się podzielić moimi przemyśleniami na temat standardów życia w Peru.

Jadąc do Peru, nie myślałem o nim, jako o "trzecim świecie". Sami Peruwiańczycy mi to uświadomili.

Nawet w Miraflores (chyba najlepsza dzielnica Limy; wszystkie duże firmy i bogaci ludzie są właśnie tam) widać DUUŻĄ różnicę w standardzie życia pomiędzy naszymi krajami. Ktokolwiek narzeka na Polskę, niech się tam wybierze. Doceni natychmiast nasz europejski kraj. Koniec dygresji.

Ja mieszkałem w Miraflores. To było oczywiste, ponieważ moja fima była właśnie tam. Poza tym jako typowy okaz gringo (biały, wysoki, blondyn) inne miejsca nie byłyby pewnie tak bezpieczne.

W Peru doznałem szoku kulturowego (nie mylić z różnicami kulturowymi, więcej o tym w wikipedii i innych serwisach). Przez prawie dwa miesiące nie wyjeżdżałem z Limy. Po tym czasie miasto zaczęło mnie bardzo męczyć. Widok obskurnych budynków, żebracy na każdym kroku. Zwłaszcza dzieci, które powinny być w szkole a nie prosić o pieniądze przed Wong'iem (taki supermarket).

Potem pojechałem m.in. do Huacachina i znów Peru zaczęło mi się podobać. Odkryłem, że ten kraj, to nie tylko Lima. Że oprócz ośmiomilionowego miasta są również wspaniałe, piękne, spokojne miejsca.

Wiele rzeczy mnie drażniło. Zwłaszcza to uczucie, że lokalni patrzą na mnie z góry (chociaż są niżsi). Mówiłem sobie, że już tam nigdy nie wrócę. Teraz chcę pojechać ponownie. Może nie po to, aby zamieszkać (jest jeszcze wiele innych krajów w tej części świata). Chcę zobaczyć miejsca, do których nie miałem okazji pojechać. Żałuję, że nie miałem więcej odwagi, by podróżować.

Ale nie żałuję ani przez moment, że byłem w Peru. Życie w kraju tak różnym od naszego, to na pewno największe wyzwanie mojego życia.

Etykiety:

Miraflores nie jest najlepszą dzielnicą Limy, są o wiele lepsze.Szkoda że byłeś tam tylko 2 miesiące, gdybyś był dłuże to miałbyś możliwośc poznania nie tylko innych miejsc niż Miraflores ale także ludzi i wówczas stwierdziłbyś,że Limy nie można zaliczc do 3 świata, jest to piękne miasto, "miasto ogród" a bieda jest wszędzie w Nowym Jorku też.

Prześlij komentarz

Go There

Inne blogi & lacza

Poprzednie